“Wygrywać mamy w lidze”

W środowym sparingu na Stadionie Olimpijskim Betard Sparta Wrocław uległa SPAR Falubazowi 44:46. Po meczu spotkaliśmy się z menedżerem naszej drużyny Piotrem Baronem, aby omówić sparing oraz całokształt przygotowań Betardu Sparty do sezonu 2014 ENEA Ekstraligi. Zapraszamy do przeczytania tej interesującej rozmowy!

WTS.pl: Przyjemną
niespodzianką musiała być dla menedżera na pewno licznie
zgromadzona widownia. Pół tysiąca fanów to dobry prognostyk przed
ligą.

Piotr Baron: Chciałbym podziękować
wszystkim kibicom, którzy zjawili się na sparingu z Falubazem w
naprawdę sporej liczbie. Mam nadzieję, że przełoży się to na
zainteresowanie żużlem we Wrocławiu i w tym sezonie frekwencja na
naszych meczach będzie wyższa niż w zeszłych sezonach.

Przegraliśmy
minimalnie, ale czy kibice powinni przejmować się wynikiem?
Wiadomo, że oba zespoły nie startowały
w najsilniejszych
składach, a sparingi służą bardziej przygotowaniom niż jeździe
na 100%, ale może ten trening jest w stanie powiedzieć im coś
więcej?

Jasne, że kibice mogą
być rozczarowani rezultatem, ale będę uparcie powtarzał, że
wynik nigdy nie jest najważniejszą kwestią sprawą przy
sparingach. Dla nas jest to poligon doświadczalny – poświęcamy
ten czas na pracę w warsztacie, testowanie motocykli oraz silników.
To w lidze mamy wygrywać, a nie na sparingach – w swojej karierze
żużlowca widziałem już wielu mistrzów treningów, którzy kiedy
przychodził mecz, to sobie nie radzili. Tomek Jędrzejak po dwóch
udanych biegach odstawił swój najlepszy silnik, bo uznał, że
lepiej nim nie szarżować i zostawić na ligę. Jechał na słabszym
silniku i nie zrażał się porażkami – o to właśnie mi
chodziło, żeby przećwiczyć jak najwięcej możliwości. Dla mnie
też to był ważny mecz w kontekście przygotowań toru na spotkania
ekstraligowe.

Dobrze wypadli Patryk
Dolny i Patryk Malitowski, którzy w tym sezonie stawiają chyba
wszystko na jedną kartę i nie zamierzają zmarnować żadnych
zawodów.

Jestem zdania, że nasi
juniorzy, którzy byli tak często przez niektórych skreślani w tym
sezonie pokażą, na co ich stać. To będzie ich ostatni rok w tej
formacji wiekowej, więc wiedzą, o co jadą. Patryk Dolny działa
jak komputer – to chłopak, który poprawia swoją jazdę z każdym
treningiem. To, czego się nauczy, stara się potem do maksimum
wykorzystać w meczu i udowadnia tym samym, że ma papiery na jazdę.
Mam wrażenie, że gdyby był z nami w klubie jeden-dwa sezony
dłużej, mógłby być teraz bardziej ukształtowanym zawodnikiem.
Patryk Malitowski też ostatnio zastanowił się nad pewnymi
kwestiami, ponownie zaufał sprzętowi przygotowywanemu przez
klubowego mechanika i widać w jego wynikach progres. Cieszę się,
że młodzież nabiera pewności siebie, bo zwłaszcza w tym wieku
psychika odgrywa w sporcie ogromną rolę. Jestem przekonany, że w
tym sezonie obaj mogą się wybić na wyższy poziom.

Czy Mike Trzensiok
jest w stanie rywalizować o miejsce w drużynie na spotkania ligowe?

Mike notuje jeszcze sporo
upadków i widać po nim, że bardzo chce wygrywać. Praca z nim
nabiera tempa, wciąż uczy się techniki, bo trzeba przecież
pamiętać, że dobrego zawodnika nie zrobi się z dnia na dzień.
Jeśli przestanie się podpalać, na pewno stale będzie poprawiał
swoją klasę sportową.

Treningi na torze to
jedno, a jak przebiegał całokształt przedsezonowych przygotowań?
Czy udało Ci się zrealizować to, co sobie założyłeś?

Uważam, że bardzo
dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Zaczęliśmy już w
grudniu, na każdym treningu chłopaki dawali z siebie wszystko i
chciałbym z tego miejsca podkreślić ogromną rolę Tomka Skrzypka,
który koordynuje treningi ogólnorozwojowe. Dzięki jego ciężkiej
pracy nasi żużlowcy są świetnie wytrenowani fizycznie i myślę,
że wszyscy są w stanie pojechać dobre mecze przez cały sezon.
Wytrzymają jego trudy i nikt nie puści formy w środku ligi.

W czym najbardziej
widać efekty pracy Tomka Skrzypka?

Chociażby w tym, że
popracował nad Juricą Pavlicem, który zrzucił 7 kilogramów i
może się on teraz skoncentrować się w pełni na pracy z
motocyklami zamiast zajmować się sylwetką. Wiążemy z występami
Jury spore nadzieje, ale nie chciałbym, żeby starał się coś na
siłę udowodnić po średnio udanym zeszłym sezonie. Po dzisiejszym
meczu Jurica musi poprawić starty, ale też przekonał się co do
pewnych ustawień odnośnie swojego sprzętu. Widać, że na naszym
torze czuje się bardzo dobrze, więc uważam, że z biegiem czasu
będzie prezentował się tylko lepiej.

Skoro jesteśmy przy
temacie nowych twarzy w zespole – Maciek Janowski przyzwoicie spisuje
się na turniejach indywidualnych, ale przeciwko Falubazowi nie
zachwycił.

O Maćka jestem spokojny.
To zawodnik, który jeszcze niejeden raz przywiezie dla nas 12-13
punktów, ale w lidze. W porównaniu z treningiem na meczu jest to
zupełnie inny facet – wtedy w 100% skoncentrowany jest na
wygrywaniu. „Magic” to też taki żużlowiec, który potrzebuje
rozkręcenia się – dla niego jest zdecydowanie najlepiej, gdy
jeździ jak najczęściej.

Miło było patrzeć
na Tomka Jędrzejaka, który po dobrych wyścigach szukał innych
rozwiązań, które można z powodzeniem zastosować na mecze o
stawkę.

Tomek wygląda
obiecująco. Nie ma w nim ani grama chaosu i początek tego sezonu
wygląda na razie bardzo fajnie. Jego występy nie są może jeszcze
zbyt okazałe, ale proszę mi wierzyć, że jest lepiej niż w
zeszłym roku. Widzę inny charakter jazdy, mniej błędów, na co na
pewno wpłynęły przygotowania, które tym razem na szczęście
przebiegały bez kontuzji. Bardzo chciałbym, żeby Jędrzejak
nawiązał do występów z 2012 roku, kiedy był po prostu świetny.

Z drużyną nie
trenują Tai Woffinden i Troy Batchelor, którzy do sezonu
przygotowują się indywidualnie. O ich profesjonalizm na pewno nie
ma się co martwić, ale w jakiej są dyspozycji?

Śmiało mogę
powiedzieć, że obaj są w bardzo dobrej formie. Tai i Troy mają
bardzo dobre silniki i bardzo liczymy na to, że w tym sezonie będą
podobnie jak w zeszłym naszymi mocnymi ogniwami. Wiadomo, że
Woffindenowi będzie się jechało trudniej, bo wszyscy będą go
traktować zgodnie z zasadą „bij mistrza”, ale na pewno jest na
to psychicznie odpowiednio nastawiony.

Czy Troy Batchelor
wytrzyma starty w Ekstralidze i Grand Prix? To jego pierwszy sezon w
światowej elicie.

Troy jest zawodnikiem,
który od kilku lat jeździ w sezonie mnóstwo zawodów. Startuje w
wielu ligach oraz turniejach indywidualnych i jest przyzwyczajony do
potężnego wysiłku fizycznego. W tym sezonie tylko trzy
turnieje Grand Prix będą się odbywać przed Ekstraligą, więc
przemęczenie nie powinno wpływać na niego negatywnie.

Co ze Zbyszkiem
Sucheckim? Na pewno bardzo chce się pokazać i udowodnić, że
należy mu się miejsce w podstawowym składzie, ale czy ta
rywalizacja wychodzi mu na dobre?

Zbyszek zaczął treningi
bardzo fajnie, potem być może rzeczywiście się odrobinę pogubił.
Jest to jednak żużlowiec, który potrzebuje wolnej głowy, żeby
jeździć naprawdę dobrze. Kiedy się zamartwia, wówczas mu idzie
słabiej. To sprawa psychiki, ale nie oznacza też w żadnym
wypadku, że Zibi będzie jedynie walczył o miejsce w składzie.
Nie! Jeżeli będzie spisywał się dobrze na treningach, wówczas ma
pełne szanse jeździć w lidze. Zasady u nas są jasne i nikt nie
powiedział, że Zbyszek ma być tylko uzupełnieniem pary.