Powrót “Magica” na Olimpijski

Maciej Janowski był najlepszym zawodnikiem Betardu Sparty Wrocław podczas meczu ze Stalą Gorzów. Wracający po dwóch latach do naszej drużyny “Magic” zdobył 13 punktów w sześciu startach i wygrywając trzy biegi był zdecydowanie najskuteczniejszym żużlowcem w ekipie Spartan.

Po meczu zapytaliśmy Maćka, czy specjalnie motywował się na to z pewnością niełatwe dla niego spotkanie. – Podchodziłem do tego meczu najzupełniej normalnie. Wiedziałem, że wracam do miasta i na tor po co prawda pewnej przerwie, ale stała za mną rodzina i przyjaciele, więc ani się specjalnie nie tremowałem, ani też nie obawiałem się przyjęcia kibiców. Zależało mi bardzo na tym, żeby się dobrze pokazać. Szkoda, że przegraliśmy, ale z drugiej też strony ten mecz pokazał nam, że czeka nas jeszcze sporo pracy, żeby lepiej poznać ten tor – powiedział Janowski.

“Magic” na pewno mógł być zadowolony z pierwszych i ostatnich dwóch swoich wyścigów, kiedy był praktycznie nie do pokonania. Lekki kryzys dopadł go tak jak całą drużynę w środkowej fazie zawodów. – Na pewno początek wyszedł mi bardzo fajnie. Potem było trochę słabiej, bo w pewnym momencie się pomyliliśmy – wydawało nam się, że tor robi się twardszy, a zrobił nas trochę w konia. Czasami jest tak, że drużyna przyjezdna ma czystszą głowę i nie kombinuje z ustawieniami. My być może się pomieszaliśmy, mając w pamięci bardziej przyczepną nawierzchnię na sparingach. Teraz będziemy przynajmniej wiedzieć, co zrobiliśmy źle, żeby było lepiej – analizował Maciek.

Janowski jest pełen optymizmu przed ciężkim wyjazdem Betardu Sparty do Torunia. – Na każdy mecz jedziemy z nastawieniem na wygraną. Dla mnie nie ma różnicy, czy będziemy jeździć u siebie czy na wyjeździe. Przeciwnik też nie jest istotny, ważne żeby walczyć do samego końca. Do Torunia jedziemy po zwycięstwo, bo żadna inna postawa nie ma sensu – zakończył wrocławianin.